Hej!
Witam Was w prologu mojej nowej książki - "Julka i Niezwykły Park". Dzieje się w nim mało, ale obserwujemy narodziny głównej bohaterki.
UWAGA! Jeśli spodobał Ci się rozdział, proszę, napisz komentarz. Napisz co Ci się podoba, co byś pozmieniał/pozmieniała. Bardzo mi na tym zależy, żebym mogła się rozwijać. Najlepsze recenzje umieszczę w mojej książce na "skrzydełkach", czyli wkładkach w środku okładki!
Prolog
Był
ciepły, słoneczny lipcowy dzień. Kilka tygodni wcześniej
rozpoczęło się lato – dzieci kończyły rok szkolny i wyjeżdżały
na wakacje. Ludzie rozstawiali baseny na podwórku, powietrze było
tak ciepłe, że czasem przeradzało się w potworny upał, a hotele
oferowały wakacje w wielu słonecznych krajach – we Włoszech,
Hiszpanii, Chorwacji i na Wyspach Kanaryjskich. Każde lato było
niecierpliwie wyczekiwane przez każdego człowieka na świecie. Ale
pani Asia Jungowska nie zamierzała jechać za granicę czy kąpać
się w basenie w swoim ogrodzie. Wyczekiwała czegoś, a raczej kogoś
zupełnie innego – swojego dziecka. Od trzech dni leżała w
szpitalu w Rybniku, jednocześnie bojąc się, czy dziecko urodzi się
całe i zdrowe. Lekarz kilka godzin wcześniej zrobił kobiecie
badanie USG, z którego wynikało, że nie ma się czego bać –
maleństwo oddychało spokojnie, ale wierciło się niecierpliwie w
brzuchu pani Asi. To ją trochę uspokoiło, ale i tak miała rodzić
sposobem naturalnym, co wiązało się ze strachem, czy lekarze
wyciągną dziecko z brzucha całe i zdrowe. Kobieta leżała na
łóżku i starała się myśleć pozytywnie. Pani Maja Nowak, która
przebywała obok przyszłej mamy doskonale wiedziała, o co jej
chodzi i powiedziała :
- Aśka,
nie przejmuj się. Jestem absolutnie pewna, że twoje dziecko urodzi
się całe i zdrowe.
Tymczasem
po korytarzu chodził pan Rafał, mąż pani Asi. Był zestresowany,
ponieważ mające się urodzić dziecko miało być jego pierwszym.
Nie mógł się doczekać, kiedy przytuli swoją córeczkę lub
synka. Nagle usłyszał głośny krzyk jego żony z porodówki :
- Ja
rodzę! - głos pani Asi był przerażony. Po chwili mężczyzna
zobaczył dwoje lekarzy i pielęgniarkę szybko biegnących do sali.
- Panie
doktorze, Ja chcę być przy mojej żonie! - zawołał mężczyzna,
ale chirurg - pan Karol zatrzymał się i powiedział :
- Najlepiej
będzie, gdy będziemy z pana żoną sam na sam. - wyjaśnił w
pośpiechu i po chwili pobiegł do sali.
Pani
Asi bardzo trudno było urodzić dziecko. Dyszała, a serce biło
jej bardzo szybko. Ale wiedziała, że dla maleństwa musi być
silna.
- Jeszcze
trochę... - mówiła pocieszająco pielęgniarka. Przyszła mama
zamknęła oczy i nagle... usłyszała płacz. Pierwszy płacz. Otworzyła
oczy i ujrzała swoje maleństwo.
- Ma
pani śliczną córeczkę –powiedział uśmiechając się drugi
lekarz - pan Adam – Gratulacje. Po umyciu dziewczynki zawinął ją
w różowy kocyk i podał kobiecie. W tym momencie w sali pojawił
się pan Rafał. Pochylił się nad córką i zapytał cicho żonę
:
- Jak
ją nazwiemy?
- Julka.
- zdecydowanie szepnęła pani Asia. Lubiła proste imiona, bo
twierdziła, że są najpiękniejsze. Mała
Julka przestała płakać i popatrzyła swoimi wielkimi niebieskimi
oczami na rodziców.
- Zobaczysz,
kochanie. Nasza córcia dokona w przyszłości czegoś wielkiego. -
wyznał pan Rafał, patrząc z miłością na swoje dziecko.
***
Kilka
lat później Julka zaczęła zachowywać się w nietypowy sposób –
układała klocki kolorami obok siebie, a na ulicy przerażały ją
dźwięki między innymi samochodu czy motora. W końcu pani Asia i
pan Rafał zabrali swoją córkę do pani psycholog – pani Kasi
Jaworskiej.
- Chodź,
Julka – zaprowadziła ją do swojego gabinetu. Państwo Jungowscy
mieli nadzieję, że to nic strasznego i że ich córka nie ma
żadnej choroby. Po godzinie pani Kasia wyszła z gabinetu i
wytłumaczyła :
- Państwa
córka ma zespół Aspergera. - powiedziała ze smutkiem.
- Co,
proszę? - spytał pan Rafał – Jaki zespół?
- Aspergera
– odmianę autyzmu. Jest to zaburzenie, którego nie można
wyleczyć. Julka zawsze będzie wyjątkowa. Na szczęście ma
najłagodniejszy typ – autyzm wysokofunkcjonujący. Jest bardzo
mądra jak na trzylatkę, ale jej mózg działa inaczej.
- Po
chwili zastanowienia pani Asia uśmiechnęła się i powiedziała :
- W
takim razie będziemy ją kochać jeszcze bardziej. - w tym momencie
poszła do gabinetu, żeby odebrać stamtąd córkę. Jej zaburzenie
nie przeszkadzało jej ani jej mężowi. Wyjątkowość córki
sprawiała, że będą się o nią mocniej troszczyć. Taka już
jest i nic tego niestety nie zmieni.
